Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Była chyba północ. Kaśka siedziała w swoim pokoju czytając książkę. "Żeby tylko nie zasnąć..." myślała co chwilę. Nie chciała spać, choć była strasznie zmęczona. Jej oczy same się zamykały, ale mimo to nie miała ochoty na sen. Bała się. Bała się, że znów przyśni jej się coś co będzie świadczyło o przyszłości. Bała się, że będzie obwiniać za to siebie.
Do wakacji zostały tylko 2 dni. Kaśka przyszła jednak do szkoły. Każdego roku dwa ostatnie dni olewała i szła na wagary, albo po prostu zostawała w domu, ale teraz szkoła była dla niej miejscem... bezpiecznym?
- Boże, wygladasz jak zombie- usłyszała od Klaudii.
- Dzięki- odparła Kaśka ziewając, co było najlepszym wytłumaczeniem jej wyglądu.
- Nie spałaś?
- Jak mam spać, jak moje sny zabijają ludzi?!- każda myśl przytaczała łzy w oczach Kaśki.
Klaudia spojrzała na nią ze współczuciem, co robi bardzo rzadko, gdyż jest osobą, którą nie bardzo interesuje los innych- no, tylko tych najbliższych, a w tym przypadku Kaśka była bliska.
Lekcje minęły bardzo szybko. Ale to normalne, bo zawsze ostatni tydzień szkoły jest tygodniej w którym każda lekcja jest "luźniejsza".
- Wyglądasz na zmęczoną- powiedział Karol, gdy Kaśka przyszła do niego.
- Nie spałam w nocy...- zaczęła dziewczyna
- Boisz się?
Kaśka westchnęła. Kolejny dowód na to, ze Karol wie o niej wszystko. Ale w sumie to każdy człowiek by się bał. Skinęła tylko głową.
Karol przytulił ją po czym pogładził dłonią jej włosy. Dziewczyna oparła głowę na jego ramieniu i w jednej chwili...
... zaczęła spadać przez niewielki otwór w jakimś lesie. Wokół niej wirowały liście, a motyle, które latałty obok trzepotały szybko skrzydełkami. Spadała, spadała i zobaczyła...
... pokój Karola.
- Co się... Jezu!- Kaśka się zerwała- naprawdę zasnęłam? Przepraszam... długo spałam?
Karol spojrzał na Kaśkę, po czym przytulił ją.
- Pół godziny, kochanie- odpowiedział spokojnym głosem.
- Przepraszam... Nie wiedziałąm, że byłam aż tak śpiąca...
-Nic się nie stało.
Co miał oznaczać ten sen? Kaśka miała nadzieje, że nic. Nie miałą ochoty wpadać w żadną dziurę. A już na pewno nie w towarzystwie motyli i liści. Ten sen nie mógł stać sie prawdą, bo to byłoby nieco bez sensu, że gdzieś (gdziekolwiek w ogóle) wpada. Ale ciekawa była co kryło się pod tym "gdziekolwiek".
Spojrzała na zegarek w telefonie.
Bała się wychodzić na dwór. Bała się wszystkiego. Nie chciałą nigdzie iść. U Karola czuła się najbezpieczniej. Przy nim, znaczy się. Gdy był obok wiedziała, że nic jej się nie stanie.
Była ósma wieczorem.
- Chyba powinnam już iść...- powiedziała niepewnie.
- Nie, nie musisz. Jeśli chcesz, to zostań...- odparł Karol, który przyniósł własnie coś do picia z kuchni.
Kaśka posmutniała. Tak bardzo nie chciała stąd iść.
- Co sie stało..?- zapytał troskliwie chłopak.
- Nie chcę iść... Boję się... Wszystkiego. Wszystko jest takie straszne. Wszędzie moze się coś stać. Nie chcę iść...- w głosie Kaśki słychać było powstrzymywanie się od płaczu.
- Kasiu... Nie musisz iść. Zostań. I... nie bój się, bo jestem przy tobie. Cały czas jestem...
bezczelna 14th.sty.08 [
Powrót]
Musisz!!